Przeczucie

Wróciły sny. Co noc śnię jeden, dwa, trzy… czasami pamiętam sześć snów z jednej nocy. Ostatnio po przebudzeniu znalazłam obok siebie karteczkę, gdzie spisałam w nocy sen. Tego jednego nie mogę sobie przypomnieć. Widzę tylko w pośpiechu pisane słowa, których prawdopodobnie nawet nie probowałam składać w zdania. Chaos liter, nie potrafię rozczytać… Może kilka pojedynczych słów. Nie podoba mi się za bardzo wynik, który pojawia się w mojej głowie, gdy próbuję je ze sobą połączyć.

Co jednak jest najbardziej w tym wszystkim zaskakujące, moje sny się sprawdzają, niektóre już następnego dnia. I chyba nawet znam tego przyczynę. Ale to nie miejsce, by o tym pisać.

DakhaBrakha - Yagudky

Cudownie się zatraca w tych dźwiękach…

Ps. Wolałabym mieć bardziej kolorowe sny.

We’re Better together

Rano, gdy w podróży do pracy towarzyszyła mi wróżka pod postacią zielonego owada z pięknie utkanymi cieniutką przeźroczystą tkanką skrzydłami, myślałam, że zabierze mnie tam, gdzie jest lepiej. Pojawiła się dokładnie w chwili jak spojrzałam na malowane ptaki, z którymi co rano witam sie lecąc przez chwilę nad autobusem. W biurze już było gorzej…

Brakowało mi powietrza, głowę rozrywało ciśnienie, oczy piekły, obolałe plecy i szyja miały dość komputera. Przez chwilę miałam ochotę wybuchnąć płaczem rzucając słuchawkami w monitor i uciec z pomieszczenia z zielonymi ścianami, które podobno mają uspokajać. Pogoda znęca się nad moim organizmem. Czułam jakby powietrze wokół mojej aury miało tajną misję odebrania mi życia, tak po cichu, żeby nikt się nie zorientował kiedy i dlaczego. I nagle przypomniałam sobie o podesłanym kiedyś przez Davę utworze.

Przestałam klikać, pisać, składać zdania, planować, koordynować, załatwiać, umawiać… Zamknęłam oczy i już od pierwszych dźwięków byłam w innym świecie. Przed moimi oczami pojawiły się migawki czasu spędzonego z najbliższymi. Jak robiłam głupie miny, wybuchałam śmiechem, skakałam po murkach, cwałowałam po raz pierwszy w życiu walcząc o to, by nie stracić głowy na jakimś konarze. Robiłam jaskółkę na krawężniku, słyszałam ‘jesteśmy z ciebie dumni’, zostałam tulona i unoszona parę cm ponad ziemią, wprost do nieba. Wystawiałam język, gilgotałam Sarę, tańczyłam Travoltę, krzyczałam z całych sił w radzyńskich lasach, rwałam zdjęcia nieudane na balkonie, muskałam palcami uciekające pod dłonią wysokie górzyńskie trawy. Zobaczyłam też te wszystkie miejsca, w które pragnę pojechać, te wszystkie zjawiska, których chcę doświadczyć. Zobaczyłam siebie, która spełnia swoje marzenia.

Otworzyłam oczy. W odbiciu wygaszonego laptopa zobaczyłam uśmiech na mojej twarzy, pod powiekami poczułam wilgoć. Ach głupia aife, jak Ty się łatwo wzruszasz…

I believe in memories
they look so pretty when I sleep
And when I wake up,
you look so pretty sleeping next to me
But there is not enough time,
and there is no song I could sing
and there is no combination of words I could say
but I will still tell you one thing
We’re Better together

Jastrzębim okiem

Ostatnie dni były kumulacją nieumiejętnych prób odnalezienia się w rzeczywistości. Poczułam jakby ktoś wyrwał mi siłę i motywację. Z tym ostatnim to na różnych płaszczyznach życia, ale nieważne. Czas, poprzedzający ostatnie zachwianie harmonii, był pełen magii, uśmiechu i szczęścia. Dostałam od życia siłę, by realizować marzenia, by stawać się coraz lepszym człowiekiem. Nie straciłam nawet odrobiny tego, tylko na chwilę zapomniałam, że mieć nie znaczy widzieć, dotykać. Mieć znaczy czuć, że się ma. Zbierałam się po kawałku, jednak ciągle brakowało spoiwa, które zebrało by mnie do kupy.

5 rano, pociąg do Wrocławia. Ostatnia wizyta w tym semestrze, ostatni egzamin. Po raz pierwszy od dawna jechałam bez tobołów, jedynie torebka, w niej książka i trochę notatek. Już rano idąc przez krakowskie ulice czułam, że jest lepiej. Patrzyłam ze spokojem na ludzi, śmiałam się w duchu z poimprezowych wraków porozrzucanych po ławkach, czułam przyjemny chłód rodzącego się dnia. Poczytałam, pospałam, droga minęła ekspresowo. Na egzamin prawie z biegu, mimo, że weszłam tuż na samym końcu. - “Tak jak się u pani spodziewałam.” Egzamin banalny, temat idealny, mogłam tam siedzieć i gadać o ponowoczesnych wzorach osobowościowych i metaforze pielgrzyma w nieskończoność.

Swoją drogą ze Spacerowicza, Włóczęgi, Turysty i Gracza najbliższy mi jest ten drugi. Choć tak jak w przypadku Turysty mam dom, do którego zawsze mogę wrócić. Jako Włóczęga jednak nie ‘płacę i wymagam’, nie oczekuję, że gospodarze będą mili dla mnie, raczej staram się być miła z własnej inicjatywy. Do zmian miejsca ciągnie mnie nowa nadzieja, popycha utracona nadzieja marzenia wcześniejszego. Graczem jest każdy. Zakładanie odpowiednich masek, kamuflaż emocjonalny, spryt i intryga, byle wygrać, byle osiągnąć cel. Raczej staram się to zastępować szczerością i dobrymi intencjami. Bez naiwności i całkowitego altruizmu oczywiście. Spacerowicza(flaneur, z którym się utożsamiałam) lubię również, nawet bardzo. Teoria, że życie to teatr, ulica to scena, przechodnie to aktorzy, a my jesteśmy reżyserami popieram i praktykuję w 100%, gorzej jednak z kwestią taką, że Spacerowicz nie wnosi nic głębszego do życia swojego i innych. Osobiście mam ambitny plan pozostawienia czegoś po sobie społeczeństwu. Co to będzie - nie wiem jeszcze.

Wracając jednak do kawałków i spoiwa. Po zdanym egzaminie dwójka piątkowców, czyli ja i Kris(mój dzielny towarzysz zmagań uczelnianych) postanowiliśmy połazić nieco po Wrocławiu, bo trochę czasu do mojego pociągu zostało. I stało się, znalazłam spoiwo. Muszę przyznać, że cholernie wysoko po nie trzeba było sie wybrać, ale akurat w tej katedrze mieli windę. Tamtejszy wiatr przewiał wszystkie złe myśli, smutek i żal. Lubie patrzeć na świat z lotu ptaka.

Bez pamiątkowego foto się nie da, no ba.

Czułam się oczyszczona, to dobre słowo. Zostałam z samymi pogodnymi myślami i kieszeniami pełnymi uśmiechu, których pilnie strzeże M. Czekam spokojniejsza.

Już mi dobrze.

Zatrzymał się czas

… to nieskończoność nabiera ostrości.

.

Wywołaj uśmiech

Pomóż realizować dziecięce marzenia. To czasem tak cholernie proste… Ja próbuję.

[więcej info tu]

Ps. Muzyczne doznania na dziś:

The piano keys are black and white but they sound like a million colours in your mind.

Next Page »


“Was I ever crazy? Maybe. Or maybe life is… Crazy isn’t being broken or swallowing a dark secret. It’s you or me amplified. If you ever told a lie and enjoyed it. If you ever wished you could be a child forever.”

Blog Stats

  • 54,848 hits
* * *
"First they ignore you, then they ridicule you, then they fight you, then you win."
Fotografia jest emocją, wyrytą na filmie. Jeśli nią nie jest - jest niczym. /Victor Keppler
"Why we're afraid of tomorow when today is all we have?"
"If they’re holding you down then you rise to the top."
"Have you ever confused a dream with life? Or stolen something when you have the cash? Have you ever been blue? Or thought your train moving while sitting still? Maybe I was just crazy."
"Każda chwila to szansa by wszystko zmienić."